Skoro już tu jesteś i czytasz to zostaw po sobie jakiś znak!
Komentarze jak wszędzie tak i tu są mile widziane !!!

poniedziałek, 15 lutego 2010

John Frusciante answering fans (2004) część3

Ogromną pracę wykonała dla Nas abu3, za co ja osobiście ogromnie jej dziękuję w tym miejscu.
Wy mozecie jej podziękować w komentarzach pod postem.



Część 3 – o wydanym jeszcze materiale, planach na podwójny album BTW i o radach dla gitarzystów

Fru momenty:1:48-1:54(what i’m I saying – co ja mówię i śmiech)

Pyt: Czy istnieje jakiś niewydany materiał nagrany po Twoim odejściu z zespołu?? Jeśli tak to czy planujesz go udostępnić, np. przez Internet?

JF: „Smile….” zawiera utwory z tamtego okresu. Nie istnieją żadne inne, poza zawartymi na „Smile….”.


Pyt: Jeśli musiałbyś wybrać jednego wykonawcę lub zespół, który wywarł duży wpływ na Twoje życie, kto by to był?

JF: Ludzie, którzy utkwili mi w pamięci to Mark Bolan z T Rex, Lou Reed, David Bowie, tak samo Iggy Pop. To, co najlepsze w ich muzyce, utkwiło mi w głowie, kiedy byłem dzieckiem i cały czas odkrywam jakieś nowe aspekty. Poza tym przechodzę przez fazy, kiedy ta lub inna osoba naprawdę wpływa na to, kim jestem. W tej chwili to Peter Hammill z Joy Division i John Cale [przyp. z The Velvet Underground]. Co ja mówię Peter Hammil z Joy Division :-) Peter Hammil z Van Der Graaf Generator, Nico [przyp. z The Velvet Underground] [b]i John Cale – są chyba moimi ulubieńcami w tym momencie. I jeszcze Cat Stevens.


Pyt: Chciałbym wiedzieć czy projekt, który realizowałeś z Flea i Omarem będzie kiedykolwiek wydany?

JF: Jeszcze go nie skończyliśmy, ale na pewno będzie wydany, jak tylko skończymy. Na ten moment jedynie ustaliliśmy plany. Ale nagrałem już dużo materiału z Omarem na jego solową płytę, która będzie soundtrackiem do filmu, który zrobił, występuje w nim Jeremy Ward – (przyp. technik w The Mars Volta, zmarł w 2003). Jestem bardzo dumny z tego materiału. Tak samo z nagrań na magnetofonie 8-śladowym w jego domu, które też są bardzo dobre. Właściwie Omar, Flea i ja napisaliśmy razem 3 piosenki, w czasie kiedy byliśmy razem w trasie i zamierzamy je nagrać, prawdopodobnie w kwietniu lub maju, raczej w maju.


Pyt: Planujesz wydać album z nowym materiałem, który prezentujesz w trakcie „Performance”?

JF: Nie mamy żadnych planów związanych z wydaniem tego, poza Performance 2 i 3, które nagraliśmy. Na pewno chcielibyśmy wydać album z rzeczami eksperymentalnymi, ale zajmujemy się inna muzyką.





Pyt: Skoro nagraliście ok. 30 piosenek do „By the way” czy planujecie wydać kiedyś podwójny album?

JF: Rozważaliśmy wydanie „By the way” jako podwójny album, co osobiście uważam, byłoby dobrym pomysłem, ale zapadła decyzja, że po prostu wydamy jeden naprawdę długi album. Dla mnie jedne z najlepszych piosenek z BTW były wydane tylko jako b-side’y wydane tylko za granicą. Ale ostatecznie myślimy o wydaniu całego materiału ze stron B na jednej płycie i to na pewno zostanie kiedyś zrobione.


Pyt: Jakie rady masz dla kogoś, kto dopiero zaczyna jako gitarzysta? Jak powinien grac i jaki jest kluczowy aspekt rozwoju gry?

JF: Z tego co zauważyłem, to najważniejsze jest to, żeby naprawdę kochać muzykę. Jest mnóstwo sposobów gry na gitarze. Ja bardzo polecam naukę gry z nagrań. Ja tak zaczynałem, od nauki tak dużej ilości muzyki, jak tylko mogłem właśnie z nagrań i w końcu wykształciłem pewien zasób muzycznego słownictwa [przyp. używa ‘słownictwa’ raczej jako opisu odczuć, sposobów gry], opartego na tym, czego się nauczyłem podczas grania ze słuchu. To był powolny proces, ale wydaje mi się, że zaczynałem od rzeczy prostszych, jak punk rock i new wave. Ostatecznie przeszedłem do gitarzystów z lat 60, rocka progresywnego, art rocka i tego typu rzeczy. Obecnie jestem się w stanie nauczyć praktycznie wszystkiego, co chciałbym zagrać i to jest coś co sprawia, że dalej działam i jest to wielkim źródłem pomysłów, które wpadają mi do głowy.

Wydaje mi się także, że nie można przejść przez całe życie bez znajomości teorii. Moim zdaniem, to bardzo poszerza perspektywy. Jeśli wykorzystujesz informacje teoretyczne w taki sam sposób, jak muzycy jazzowi Charles Mingus czy John Coltrane, tzn. kiedy znasz zasady – możesz łamać je z fantazją. Ja wolę łamać zasady, ponieważ mam jakiś ciekawy pomysł, żeby to zrobić, a nie dlatego, że łamię je, bo nie mam pojęcia co robię. Lubię widzieć muzykę poprzez pryzmat kolorów, a dla mnie poznanie teorii, to jak nadanie nazw tym kolorom. Kiedy już uda Ci się to uchwycić widzisz wszystkie inne metody, w jakie można nagiąć reguły. Uważam, że to bardzo pomaga i cieszę się, że nauczyłem się wielu z tych rzeczy, kiedy byłem nastolatkiem. Ale to ważne, żeby nigdy nie dać się zamknąć jedynie w fizycznym aspekcie bycia gitarzystą. Ważne żeby wyrobić sobie pewną technikę, ale trzeba zrozumieć, że nie ma to nic wspólnego z muzyką. Technika to tylko brzmienie tej muzyki, a muzyka nie ma nic wspólnego z tym jak wygląda granie na gitarze. To coś, czego nie mogłem wbić sobie do głowy jako nastolatek. Było tak do momentu, kiedy skończyłem przynamniej 20 lat. Nie mogłem w pełni pojąc tego, co ludzie mówili mi przez wiele lat. To jakoś nie zaskoczyło w mojej głowie aż do momentu, kiedy pewnego dnia słuchałem albumu „Marquee Moon” zespołu Television i zdałem sobie sprawę, że chodzi o dźwięk, który się wydobywa, a to co fizycznie dzieje się na gryfie nie ma znaczenia. W szczególności mam tu na myśli ludzi takich jak Keith Richard, których gra jest bardzo wydajna i jednocześnie prosta. Wtedy to zaskoczyło i zostało już na zawsze w moim mózgu, że to co jest ważne, to jakie kolory kreujesz za pomocą instrumentu, a nie to, co robisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Walentynkowo :D:D:D