Skoro już tu jesteś i czytasz to zostaw po sobie jakiś znak!
Komentarze jak wszędzie tak i tu są mile widziane !!!

czwartek, 31 lipca 2008

Po koncercie The Mars Volta, słów kilka...


A wiec co do TMV
Przybylam pod Stodole okolo godziny 18 i przycupnelam na trawie, mozna bylo uslyszec, ze TMV robi probe – zagrali Goliatha i Abernikule i zrobilo sie cicho. Od 19 wpuszczali ludzi wiec udalam sie do kolejki. Wtedy blysnelo i grzmotnelo i zaczal lac deszcz. Doskonale rozpoczecie koncertu Wszyscy przemoknieci w koncu znalezlismy sie w srodku. Szybko do szatni, rzut oka na ceny po ile sprzdaja koszulki TMV ( 70 zl ) i ruszylam na sale – stanelam w drugim rzedzie. Okolo 20 tlum zaczal sie niecierpliwic i mozna bylo uslyszec skandowanie: „Omar, Omar, Omar!!” Okolo 15 minut po dwudziestej swiatla zgasly, zabrzmial Morricone ( nowo poznany przeze mnie artysta ) i panowie weszli na scene – ludzie szaleli! Zaczelo sie mocno – Goliath. Ale publicznosc wiedzac, ze zespol nie lubi pogo wsrod zebranych, zachowyala sie kulturalnie. Goliath przeciagniety chyba do okolo 40 minut – cos niesamowitego! Myslalam, ze zaczynaja nowa piosenke, a tu nie! Nadal Goliath. Cedric kazal wyjsc panom fotografom z sali i w pelno widac bylo scene ( to bardzo mily gest z jego strony ) Mars Volta grala dwie godziny. Set byl skrocony, poniewaz Cedrick jest chory – koncert mial byc odwolany wlasnie z tego powodu ( cale szczescie nie byl ). Zagrali The Widow i Cygnus...Vismund Cygnus z drugiej plyty, Viscera Eyes z trzeciej, reszta repertuaru to plyta ostatnia – nic dziwnego, w koncu byla to trasa promocyjna wlasnie „The Bedlam in Goliath”.
Wystep umilaly swietne solowki Omara oraz przystojny pan od przeszkadzajek Nie mozna pominac takie dzikiego tanca Cedrika na scenie! Nie wiem, czy ktokolwiek bylby w stanie to powtorzyc!
Show swietne! Jezeli tylko kiedys jeszcze beda grali w Polsce – pojde na pewno. Na zywo brzmia jeszcze lepiej niz na plycie! Hell yeah!


A po koncercie pod Stodola mozna bylo spotkac przedstawicieli roznych nacji – Pewien osobnik z L.A. , ktory byl tez fanem Johna pomogl mi wykonac Going Inside i Anne – swietna sprawa Potem wyszedl do nas Isaiah "Ikey" Owens i dal kazdemu po autografie A wiec teraz na mojej scianie widnieje ich plakat ze slicznym autografem. Niestety Omar do nas nie wyszedl... Mimo tego, ze dlugo na niego czekalismy. Trudno...Moze nastepnym razem?


zredagowała: Ankara114

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Walentynkowo :D:D:D