Skoro już tu jesteś i czytasz to zostaw po sobie jakiś znak!
Komentarze jak wszędzie tak i tu są mile widziane !!!

piątek, 17 sierpnia 2007

Roskilde 7 lipca 2007 - Red Hot Chili Peppers















Roskilde Festival to największa i jedna z najstarszych imprez muzycznych w Europie ( Dania, od 1971 r) przyciągająca co roku kilkadziesiąt tysięcy osób z całego kontynentu oraz pozostałych stron świata. Jest festiwalem niezależnym i niekomercyjnym organizowanym przez The Roskilde Festival Society. Rokrocznie Roskilde prezentuje najbardziej aktualne trendy w muzyce (rock, metal, elektronika, hip-hop, muzyka świata), a program imprezy wzbogacają także różnego rodzaju heppeningi, sztuki teatralne oraz całe mnóstwo wystaw tematycznych i innych atrakcji.




Koncert Red Hot Chili Peppers zapowiadany był jako wydarzenie tegorocznej edycji festiwalu. Trudno się było z tymi zapowiedziami nie zgodzić. Papryczki to formacja mająca na swoim koncie conajmniej kilka świetnych albumów, wiele prestiżowych nagród, nietazapialnych przebojów i przede wszystkim - charyzmatycznych muzyków. Anthony Kiedis, John Frusciante, Flea i Chad Smith. Tych czterech dżentelmenów stanowi prawdziwie wybuchową mieszankę charakterów, wzajemnie się napędzającą. Tej nocy coś nie zadziałało. O 1 w nocy zobaczyliśmy na Orange Stage zespół kompletnie wypompowany. Flea i Frusciante ubrani w sprane bluzy z kapturem i wełniane czapki, Chad tradycyjnie już w pomarańczowy kostium meczanika samochodowego. Nie pomogła wrzawa wydobywająca się z rozgrzanych do czerwoności gardeł. Zespół sprawiał wrażenie znudzonego tournee. Po obowiązkowym intrumentalnym intro na scenie pojawił się w końcu Kiedis, ubrany w pomarańczową wełnianią czapkę i białą pelerynę. Ze sceny popłynęło "Can't Stop" a następnie "Dani California". Oprócz tych utworów oraz "Californication" i "Give It Away" nie usłyszeliśmy więcej przebojów, na które tak naprawdę czekaliśmy. Co więcej - nie napatrzyliśmy się za wiele na samego Kiedisa, który co chwila znikał ze sceny, aby w końcówce nie żegnając się z fanami zniknąć na dobre. Frusciante i Flea robili wszystko, by odwrócić uwagę od lidera grupy, który zupełnie nie przykładał się do swojej roli. To właśnie ich wokale najczęściej słyszeliśmy z głośników. Anthony wyglądający jak śnięta ryba stał się później tematem licznych spekulacji. Cóż takiego mogło się stać z symbolem spontaniczności? Co siedziało w głowie gwiazdy, która swego czasu wystąpiła na scenie w samej skarpetce nałożonej na penisa? Tego z nas niekt nigdy się nie dowie. Pozostanie za to wieczny niedosyt i wielkie rozczarowanie.
Czytaj całą recenzje z festiwalu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Walentynkowo :D:D:D