Skoro już tu jesteś i czytasz to zostaw po sobie jakiś znak!
Komentarze jak wszędzie tak i tu są mile widziane !!!

piątek, 10 sierpnia 2007

Biografia II - szaleństwo i upadek

"Mamy 1991 rok. Chili Peppers podpisali kontrakt z Warner Bros. Wraz z nowym producentem Rickiem Rubinem przenieśli się na wzgórza Hollywood do legendarnej posiadłości przy Laurel Canyon, gdzie m.in. swoje narkotykowe podboje rozpoczynali The Beatles. Zabrali się za pracę nad Blood Sugar Sex Magik. Podczas tworzenia płyty muzycy, a głównie John, czuli obecność duchów, co nie przeszkodziło im, a może pomogło, stworzyć rzecz genialną, surową, szczerą i piękną zarazem. W każdej nucie słychać kunszt i niesamowitą energię zespołu. Płyta odniosła olbrzymi sukces komercyjny na całym świecie. Rok później coś zaczęło się psuć. Frusciante zmęczony popularnością odszedł z zespołu podczas trasy w Japonii: - Podczas nagrywania płyty mieliśmy podejście w stylu: jeden za wszystkich wszyscy za jednego. Natomiast podczas trasy każdy z nas żył w swoim własnym świecie. Czułem się wyizolowany. Moje przekonania i wierzenia przenosiły się w inny wymiar. Nie byłem w stanie nad tym zapanować. "

Stuff - podobno film nagrał Johnny Depp na przełomie 1993/94 w domu staczającego się Frusciante

"...Wrócił do domu i do narkotyków, od których był uzależniony od pewnego czasu. John leżał całe dnie na łóżku, nie robiąc zupełnie nic. Godzinami wpatrywał się w plakat Frusciante i wyobrażał sobie, że nim jest. Stawał się więźniem swojego własnego umysłu, tracąc kontakt z rzeczywistością. Spalił dom, tułał się po hotelach, z których go wyrzucano. W 1992 roku wydał solową płytę Niandra Lades And Usually Just A T-Shirt. Trudny w odbiorze, choć przez nielicznych uważany za szczyt awangardy, album nagrany na czterośladzie był zlepkiem wrzasków, pisków i chrząknięć artysty, przeplatanych dźwiękami gitary i śpiewem. Jednocześnie dziwny i ciekawy, nie odniósł sukcesu, a jedynie przypomniał o Frusciante - byłym gitarzyście Chili Peppers. John spadał coraz niżej. Jego długi były tak duże, że niejednokrotnie grożono mu śmiercią. Pieniądze z tantiem przeznaczał na heroinę, która jednak nie zabijała egzystencjalnego bólu." Karol Majewski
Gdy wszystko zaczynało się układać, 7 maja 1992 roku postanowił odejść z zespołu. Nie podobała mu się cała ta otoczka popularności. Powodem był też brak jedności w zespole i nieporozumienia z Anthonym Kiedisem. "Ludzie nas nie rozumieją. Imitują nasze sceniczne gesty. Ale zapominają o tym co najważniejsze. Zapominają o muzyce" - skarżył się w wywiadach. "Powiedzcie wszystkim, że zwariowałem" - rzucił na odchodne, spakował walizki i poleciał do domu. Zaczął brać narkotyki, popadł w bardzo poważne uzależnienie. Nie chciało mu się nawet grać na gitarze.
Potrzebując pieniędzy na ćpanie w 1994 roku wydał album Niandra LaDes And Usually Just A T-Shirt. .."

John Frusciante - Your pussy's glued to a building on fire


Tekst utworu:
Your pussys glued to a building on fire
I paint my mind just cuz I'm alive
If you see me roaming the hillside
Won't you come along?
You paint your eyes
Mine are in the sky
No worldly word I could say would be golden
The smile on my face isn't always real
But the way you make me feel is all that's really real
You little duck house

"...Wszystkie utwory pochodziły z czasu, gdy John grał jeszcze w Red Hot Chili Peppers. Sprzedano zaledwie 150 tysięcy egzemplarzy. Nic dziwnego. Album prawie nie nadawał się do słuchania. Piosenki nagrane były na archaicznym sprzęcie, a jęki i krzyki Johna skutecznie obniżają wartość płyty. W tym czasie John dalej pogrążył się w narkotycznym uzależnieniu. Stracił dom, tułał się po hotelach, zupełnie nie dbał o wygląd. Dziennikarz Los Angeles Times usłyszał nawet od niego, że nie chce mu się żyć. Na skraju upadku nagrał płytę Smile From The Streets Tou Hold (1997 rok). Jeżeli poprzednia płyta Johna była trudna, to dla tej trudno znaleźć odpowiednie określenie. Zawierała ona same odrzuty z Niandry. John, był kompletnie spłukany.

W 1996 roku John Frusciante przeżył śmierć kliniczną wyniku przedawkowania narkotyków, po tym wydarzeniu poszedł na kuracje odwykową ..."


Artykuł : Karol Majewski
" John dawał sobie parę miesięcy życia. W 1997 roku wydał swój drugi solowy album Smile From The Streets You Hold, który składał się głównie z odrzutów z Niandry. Jeszcze truniejsza w odbiorze, nagrana dla pieniędzy, których Frusciante potrzebował, by zaspokoić swój narkotykowy głód. W tym samym roku dziennikarz Robert Wilonsky natknął się przypadkiem na Johna w jednym z hoteli. To, co zobaczył przeszło jego najśmielsze wyobrażenia. Nie mógł pojąć, jak człowiek, który miał wszystko, mógł spaść tak nisko: - Jego górne zęby już niemal zniknęły, zastąpiły je niewielkie czarne pieńki wystające z rozmiękczonych dziąseł. Zęby dolne, cienkie i brązowe, wydawały się gotowe do wypadnięcia przy mocniejszym kichnięciu. Jego usta były blade i wysuszone, pokryte śliną tak gęstą, że wygląda jak pasta. Był ogolony na łyso, paznokcie - czy też miejsce, gdzie być powinny - są czarne od krwi. Na stopach, kostkach i nogach ma odparzenia po camelach bez fi ltra, z których spadał niezauważony żar. Na ciele widać też siniaki, strupy i blizny. Ma na sobie starą flanelową koszulę z kilkoma guzikami i spodnie khaki. Znaczą je plamy zakrzepłej krwi. Wygląda dwadzieścia lat starzej, niż w czasach Chili Peppers. Jego głos jest chropowaty i niewyraźny. Nie je normalnych posiłków, tylko wysokokaloryczne papki z puszek przeznaczonych dla starców i inwalidów. Mówi, że w lutym omal nie umarł. Jego ciało miało dwunastą część potrzebnej krwi i była to krew zakażona. John trafi ł do szpitala. Przeszedł wiele operacji, głównie plastycznych, które miały przywrócić mu normalny wygląd. Rozległe blizny na rękach jednak pozostały, dając świadectwo tego, kim był przez kilka ostatnich lat. - Będąc w szpitalu powiedziałem sobie, że mam rok próby. Jeżeli przez ten czas nic się nie wydarzy, wrócę do narkotyków, popełnię samobójstwo, cokolwiek - wyznaje Frusciante. Rok po tej deklaracji nagrał z zespołem Californication, w 2002 roku By The Way, a dziś Stadium Arcadium, nie wspominając o płytach solowych."


Czytaj cały artykuł: Krew, słodycz, seks i magia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Walentynkowo :D:D:D